
że podskórnie i niewytłumaczalnie...o tęsknocie dziś będzie. ktoś tak właśnie mi ładnie napisał i do rozmyślań powołał. bo jak to jest, że czasem coś się dzieje samo, bez udziału świadomości i racjonalnego działania...że myśli gonią się nawzajem, że gdzieś się człowiek w sobie gubi, że od świata realnego się odrywa, że się nagle gdzie indziej staje...widzi rzeczy, które nie są...na "strzęp informacji" czeka... rozedrganie i milcząco. w tajemnicy przed sobą samym. sam z siebie się śmiejąc...i do siebie też trochę może...i z zadziwieniem na wszystko patrzy, a owo "wszystko" lepsze jakieś się wydaje...i los jakiś bardziej uległy się staje...
jam ananke, uosobienie tego, co naznaczone...czasem los musi się poddać...a może to tylko kwestia zamiany przypadku w przeznaczenie?
dopadła mnie wiosna :)
2 komentarze:
Ananke!
nawet nie masz pojęcia, jak ja czuję dziś dokładnie to samo...i sama z siebie się śmieję ... :-)
Dobrych Świąt Aniu!
Prześlij komentarz