wtorek, 15 grudnia 2009

w innym wymiarze



jak dobrze jest mieć dokąd wyjechać, zaszyć się z daleka od świata, zapomnieć na chwilę o rzeczywistości, przenieść się w inny wymiar... gdzie czas płynie wolniej, w kominku trzaska drewno, jest błogie lenistwo i spokój. gdzie dookoła życzliwi ludzie, domowa atmosfera, śmiechy, śpiewy, wspomnienia... wspólne gotowanie i spożywanie owoców tegoż. magnetyczna wielka kanapa, na której można podrzemać pod kocykiem. sting sączący się w eterze, na stole ciacha z kremem a wokół przyjemne ciepło ognia.święta bez czerwonych dat w kalendarzu. celebrowanie każdego dnia w gronie przyjaciół. a za oknem mróz :) i kto nie chce, nie musi się na niego pchać. w ogóle nikt nic nie musi. taki weekend zdarza się raz na jakiś czas. ale za to ładuje akumulatory na długo. choć zderzenie z rzeczywistością było trochę bolesne, na samo wspomnienie usmiech wyłazi na gębę. i niech tam pozostanie jeszcze choć na trochę :)

środa, 9 grudnia 2009

mężczyzna idealna :)




żem też se znalazła... zapiski z 18 listopada 2003:

...chciałabym być facetem. tak se doszłam do wniosku ostatnio. byłbym takim, kuwa, andergrantem. długie hery, pekaesy, zamglone spojrzenie, tajemniczy uśmiech. rozciągnięty sweter, jakieś sztany, gitara...
i glany do tego. obowiązkowo.
byłbym facetem swoich marzeń.
swoich, jako kobiety, którą niestety jestem.
ooo, zarost bym miał fajny jakiś. a potem bym się ogolił, włosy jakoś fajnie obciął.
taki zajebisty koleś bym był. a jak laski by za mną szalały! no, na pewno bym je intrygował. takstami bym enigmatycznymi walił. nic by nie rozumiały... a co!
i fiutka bym miał. ciekawe, w której nogawce bym go nosił? bo taki by był imponujący...

aaa tam... i co? byłbym gejem? na to wychodzi, bo byłbym sobą, znaczy mną. a ja chłopców lubię :) hmmm...

wtorek, 8 grudnia 2009

iskierka

wracam z pracy. jadę tramwajem. nóżki mnie bolą a siedzenie przyjemnie grzeje w dupkę. w uszach i mózgu novika szeptem opowiada o znaczeniu ciszy. a ja gapię się na stare kamienice. znów urzeczona  ich zdobieniami, łukami, trójwymiarowością kształtów. kolejny raz zaglądam im w oczy, próbując dostrzec duszę domu. zwisające z sufitów żyrandole. ciepłe światło. gdzieś już stoi choinka. światełka. iskierki. mknę po szynach a moja głowa zostaje z tyłu.

udało mi się dziś coś poczuć. na małą chwilę coś we mnie zaskoczyło. nie wiem co. ale chyba jeszcze umiem czuć coś oprócz stresu. a przynajmniej bardzo bym chciała. bardzo bym chciała...

poniedziałek, 7 grudnia 2009

cukiereczek :)



ech
tak bym chciała, żeby jeszcze kiedyś ktoś mi tak wyśpiewał :) i takiego lizaka bym pod światło pooglądała :) uwielbiam ten kawałek :)

life is crazy candy baby

sobota, 5 grudnia 2009

(*)

ech, co za dzień
dzień, w którym grzeszą nawet anioły
i nawet niebo wydaje się być tak niedaleko...

tęsknię za wolnością
za wiatrem we włosach
za łąkami
za przytuleniem się do ziemi
za słońcem pod powiekami
za tęczą w źrenicach
za pijackim śpiewem
za emocjami, których nie ma...
za szaleństwem
za śmiechem

ostatnio czuję coraz mniej
roztapiam się
znikam
zostaje tylko lalka, w której plastik się oblekam
zimny manekin

nie chcę tak żyć
tęsknię za Mundi