jak dobrze jest mieć dokąd wyjechać, zaszyć się z daleka od świata, zapomnieć na chwilę o rzeczywistości, przenieść się w inny wymiar... gdzie czas płynie wolniej, w kominku trzaska drewno, jest błogie lenistwo i spokój. gdzie dookoła życzliwi ludzie, domowa atmosfera, śmiechy, śpiewy, wspomnienia... wspólne gotowanie i spożywanie owoców tegoż. magnetyczna wielka kanapa, na której można podrzemać pod kocykiem. sting sączący się w eterze, na stole ciacha z kremem a wokół przyjemne ciepło ognia.święta bez czerwonych dat w kalendarzu. celebrowanie każdego dnia w gronie przyjaciół. a za oknem mróz :) i kto nie chce, nie musi się na niego pchać. w ogóle nikt nic nie musi. taki weekend zdarza się raz na jakiś czas. ale za to ładuje akumulatory na długo. choć zderzenie z rzeczywistością było trochę bolesne, na samo wspomnienie usmiech wyłazi na gębę. i niech tam pozostanie jeszcze choć na trochę :)
wtorek, 15 grudnia 2009
środa, 9 grudnia 2009
mężczyzna idealna :)
żem też se znalazła... zapiski z 18 listopada 2003:
...chciałabym być facetem. tak se doszłam do wniosku ostatnio. byłbym takim, kuwa, andergrantem. długie hery, pekaesy, zamglone spojrzenie, tajemniczy uśmiech. rozciągnięty sweter, jakieś sztany, gitara...
i glany do tego. obowiązkowo.
byłbym facetem swoich marzeń.
swoich, jako kobiety, którą niestety jestem.
ooo, zarost bym miał fajny jakiś. a potem bym się ogolił, włosy jakoś fajnie obciął.
taki zajebisty koleś bym był. a jak laski by za mną szalały! no, na pewno bym je intrygował. takstami bym enigmatycznymi walił. nic by nie rozumiały... a co!
i fiutka bym miał. ciekawe, w której nogawce bym go nosił? bo taki by był imponujący...
aaa tam... i co? byłbym gejem? na to wychodzi, bo byłbym sobą, znaczy mną. a ja chłopców lubię :) hmmm...
wtorek, 8 grudnia 2009
iskierka
wracam z pracy. jadę tramwajem. nóżki mnie bolą a siedzenie przyjemnie grzeje w dupkę. w uszach i mózgu novika szeptem opowiada o znaczeniu ciszy. a ja gapię się na stare kamienice. znów urzeczona ich zdobieniami, łukami, trójwymiarowością kształtów. kolejny raz zaglądam im w oczy, próbując dostrzec duszę domu. zwisające z sufitów żyrandole. ciepłe światło. gdzieś już stoi choinka. światełka. iskierki. mknę po szynach a moja głowa zostaje z tyłu.
udało mi się dziś coś poczuć. na małą chwilę coś we mnie zaskoczyło. nie wiem co. ale chyba jeszcze umiem czuć coś oprócz stresu. a przynajmniej bardzo bym chciała. bardzo bym chciała...
udało mi się dziś coś poczuć. na małą chwilę coś we mnie zaskoczyło. nie wiem co. ale chyba jeszcze umiem czuć coś oprócz stresu. a przynajmniej bardzo bym chciała. bardzo bym chciała...
poniedziałek, 7 grudnia 2009
cukiereczek :)
sobota, 5 grudnia 2009
(*)
ech, co za dzień
dzień, w którym grzeszą nawet anioły
i nawet niebo wydaje się być tak niedaleko...
tęsknię za wolnością
za wiatrem we włosach
za łąkami
za przytuleniem się do ziemi
za słońcem pod powiekami
za tęczą w źrenicach
za pijackim śpiewem
za emocjami, których nie ma...
za szaleństwem
za śmiechem
ostatnio czuję coraz mniej
roztapiam się
znikam
zostaje tylko lalka, w której plastik się oblekam
zimny manekin
nie chcę tak żyć
tęsknię za Mundi
dzień, w którym grzeszą nawet anioły
i nawet niebo wydaje się być tak niedaleko...
tęsknię za wolnością
za wiatrem we włosach
za łąkami
za przytuleniem się do ziemi
za słońcem pod powiekami
za tęczą w źrenicach
za pijackim śpiewem
za emocjami, których nie ma...
za szaleństwem
za śmiechem
ostatnio czuję coraz mniej
roztapiam się
znikam
zostaje tylko lalka, w której plastik się oblekam
zimny manekin
nie chcę tak żyć
tęsknię za Mundi
Subskrybuj:
Posty (Atom)


