
poczułam go znów...zapomniany, dawno nie słyszany, przywiał mi go wiatr z mazurskich łąk...zapach wolności, miłości, traw, ziemi i powietrza, nieco wilgotny, wdarł się w moje płuca i mózg, spowodował, że włączyłam projektor i na postrzępionym prześcieradle wspomnień wyświetliłam sobie slajdy z przeszłości, z tych dni, kiedy czułam się najbardziej na świecie szczęśliwa, w zapomnieniu i amoku, w wolności, w ciemności, w chłodzie wieczorów i cieple ogniska, w rosie bosą stopą dotykanej i w cykaniu świerszczy zagubiona...
"...zatańczymy jak owady
przy zakurzonej żarówce
najlepiej na obcasach
i po dużej wódce
wyjedziemy gdzieś za miasto
odwrócimy się plecami
będziemy się poznawać
ustami i palcami
nauczymy się od nowa
chodzić spać
i wypowiadać
słowa na m
proste słowa na m
wszystkie słowa na m
nowe słowa na m..."
przy zakurzonej żarówce
najlepiej na obcasach
i po dużej wódce
wyjedziemy gdzieś za miasto
odwrócimy się plecami
będziemy się poznawać
ustami i palcami
nauczymy się od nowa
chodzić spać
i wypowiadać
słowa na m
proste słowa na m
wszystkie słowa na m
nowe słowa na m..."
2 komentarze:
slajdy są gut :) a muchy verygut :)
laska, ty mi powiedz czy dziś masz czas na piwo w gronie mym i małgosi?
najwspanialsze łono natury
trzeba korzystać
pozdrawiam
Prześlij komentarz