niedziela, 15 września 2013

na końcu świata


zwierzakoterapia to najlepsze lekarstwo na wszelakie stresy. kucyk Adaś, osioł Maniek, dwie kozy: Kozucha Kłamczucha i Koziołek Matołek, perliczki Zenio i Henio, gęś Pelagia, indyk zwany Jendykiem, króliki, których imion nie poznałam i psy Bambo, Placek i Emi wykonały dobrą robotę :)








oprócz tego grzybobranie



i wycieczka do Kowna


więcej obrazów niż słów. tak chcę zapamiętać ten czas.


wtorek, 10 września 2013

czas na zmiany


nieustane podróże. pakowanie. sprzątanie. wyrzucanie zakurzonych fragmentów przeszłości. plany.wyobrażenia. przeprowadzka. otwarcie kolejnych drzwi. niepokój, obawy, zmęczenie, złość, radość i miłość. wszystko się we mnie miesza jak nowo powstający drink w shakerze :)

w pracy konkretne zawirowania. zdaje się, że ewakuowałam się w idealnym momencie, bo teraz nie wiem, czy będę miała jeszcze do czego wracać. ale może to dobrze? może taki kop popchnie mnie w końcu gdzie indziej.

we wspomnieniach majaczą jeszcze płomienie ognisk z przyjaciółmi. trzy różne spotkania, w innych okolicznościach przyrody. włóczęga po miasteczku, w którym urodziła się Mama. dom Babci, nie do poznania, a jednak wciąż ten sam, ten adres, te mury, to podwórko, które pamięta moje dzieciństwo. i łzy wzruszenia. i tęsknota za tymi czasami i za ludźmi, których już nie ma. poszukiwanie drzewa morwowego zakończone sukcesem. smak tamtych dni.

i noc pełna gadulstwa, które próbowałam powstrzymać, coby główny zainteresowany mógł odbyć swą długo oczekiwaną podróż. bezskutecznie. "dziewczyna szamana nie zazna nigdy snu..."

i dialog, który wbił mi się w pamięć:
- co tam robisz?
- czekam na naszego dzidziusia.

ja też czekam. czekamy razem.