dobra, dość użalania się nad sobą. miałam górkę, za którą nie widziałam, co jest.
teraz też nie widzę, ale mam ochotę się z niej sturlać, cokolwiek mogę zastać po drugiej jej stronie. tak bardzo brakuje mi wiosny! albo lata. w każdym razie okoliczności przyrody, które pozwoliłyby na pójście w plener i oficjalne rozpoczęcie sezonu... marzy mi się gitarowy wieczór przy ognisku. bo ja śpiewać nie umiem, ale niestety mi to zupełnie nie przeszkadza...
wróciłam wczoraj z domu. zaczynam akceptować to, że pewne problemy pozostaną wieczne. nie mam na to wpływu. są chwile, że od myślenia boli mnie każda cząsteczka duszy (u mnie musi być ona położona w okolicach żołądka, bo tam mnie zwykle ściska). dlatego od czasu do czasu trzeba myśleć przestać. dla zachowania równowagi i zdrowia psychicznego.
przestaję więc na chwilę. jak mi się coś nowego urodzi, pewnie tu wrócę :)
3 komentarze:
Jak będziesz wiedziała, że szykuje się jakieś ognisko i śpiewy przy gitarach to daj znać, bo z chęcią się przyłączę :P
ale tylko pod warunkiem, że śpiewasz równie pięknie jak ja :P
Stety lub niestety słuch i głos mam przyzwoity, ale obiecuję fałszować :)
Prześlij komentarz