niedziela, 11 grudnia 2011

jingle bells


wczoraj na szybko zrobiłam sobie małą psychoanalizę. wyszło mi, że mam w sobie perforację, którą bardzo łatwo przedrzeć. naddarłam ją lekko niepotrzebnymi myślami. myśli wzięły się ze złych doświadczeń, z poharatanej kobiecości i niskiego poczucia własnej wartości. nie umiem żartować w pewnych kwestiach. mam upośledzoną sferę społeczną. brak mi dystansu. mam poczucie zagrożenia. żeby nie być czyimś utrapieniem kulę się w sobie. zwijam się do środka. jestem samoskręcającą się spiralą. wymyślam światy, które pewnie nie istnieją. milczę. 

chyba znów mimowolnie przygarnęłam obcego. pętla poniżej przełyku zaczyna się zaciskać. obawiam się też, że dzikie zwierzątko, wystukujące tylną nogą nerwowe rytmy w okolicach serca, powróciło z zimnych krajów.

a śniegu jak nie było, tak nie ma. jingle bells, jingle bells, jingle all the way...



1 komentarz:

Clara pisze...

Radosnego przeżycia Świąt Bożego Narodzenia oraz samych szczęśliwych dni w Nowym Roku.