poniedziałek, 19 listopada 2012

samsara




czym różnią się od siebie nowy, jeszcze nie do końca zbudowany dom, od ruin starego, opuszczonego budynku? oba są (już albo jeszcze) nie zamieszkane. w nowym hula pustka pełna obietnic. wiatr między ścianami zbudowanymi z równych, prostych cegieł targa białą kartką papieru, na której dopiero będzie się zapisywać jakaś opowieść. w starym domu cegły są ukruszone, ściany krzywe, a przez wybite oczodoły okien wylewa się jego historia, którą tylko z rzadka ktoś zechce wysłuchać.

czym różnią się od siebie noworodek i starzec? obaj są istotami ludzkimi. obaj są tak samo bezbronni i zależni. obaj muszą umieć komuś zaufać, aby przeżyć kolejny dzień. obaj z czasem zamieniają się rolami. ten, kto był kiedyś pod opieką, sam staje się opiekunem. z tą tylko różnicą, że dumny rodzic z niezachwianą pewnością czeka na rozwój i samodzielność swojego dziecka, a dziecko mając w pamięci okres świetności swojego rodzica ze smutkiem i pokorą obserwuje proces starzenia i tego, co z nim nieuchronnie związane.

i tak toczy się to koło. nowe cegły z czasem kruszeją, pusta kartka zapełnia się literami opisującymi dawne dzieje, a jędrne, zdrowe ciało staje się pomarszczone i słabe. 

nic nowego. nic odkrywczego. jednak jest to coś, co czuje się mocno w głowie, kiedy karuzela życia i śmierci wchodzi w kolejny zakręt...

Brak komentarzy: