jestem wszędzie indziej. czasem przychodzi taki moment, że chce się malutkim nożykiem do jarzyn obrać tę pierwszą warstwę, nabłonek, naskórek, jakkolwiek to nazwać. odsłonić kawałek mięcha. podzielić się tym, co na co dzień trzeba chować przed światem. teraz tak mam. ale nie umiem. za dużo bólu. chowam się za tą krwią z rany płynącą. i czekam, aż zrobi się z niej strup.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz