znalazłam go parę dni temu. wyraźnie wyczuwalny na prawej piersi obok mostka. pani doktor nic nie wyjaśniając, na skierowaniu na usg napisała "pilne". chyba dopiero wtedy mną zatrzęsło. na szczęście udało się znaleźć termin i moja niepewność trwała tylko dwa dni. jaka niepewność zresztą? ja już wszystko wiedziałam. to jest straszne, że kreatywność ludzka w stronę czarnych scenariuszy gna niczym nie okiełznanym galopem.
stanęły mi przed oczami sceny sprzed dziesięciu lat. a potem jeszcze sprzed kilku miesięcy. ten gnój zeżarł najpierw moją M., a następnie Mamę. napatrzyłam się na ich cierpienie. były w nim tak dzielne. obie. nie jestem pewna, czy ja też bym tak umiała.
tych parę chwil sprawiło, że stałam się drżącym ze strachu, zaszczutym zwierzątkiem. patrzyłam na wszystko, co mnie otacza, jak na krajobrazy oglądane przez okno pędzącego pociągu. jakoś tak mi wszystko uciekało. po raz kolejny uświadomiłam sobie, jaką, mimo poniesionej niedawno ogromnej straty, jestem szczęściarą. to nie tak, że nie myślę o tym na co dzień, że nie doceniam. codziennie patrząc w ukochane czarne ślepia zadziwia mnie to, co z nich wyczytuję. teraz jednak, kiedy dotarło do mnie, że to wszystko, na co czekałam przez całe życie i czym chcę się cieszyć przez jego resztę, mogłoby się skończyć, przepadłam. do tej pory mam przełyk zawiązany na supeł. stres jest wykańczający.
zmiana niegroźna, jednak najlepiej upewnić się u specjalisty, czy zostawić to w spokoju, czy wyciąć. mam się jednak nie martwić, bo to nic niepokojącego. łzy same wylazły na wierzch. niebawem będę znała decyzję. na dziś jednak dosyć wrażeń. jeśli ktoś gdzieś usłyszał wielki huk, to był to kamień spadający mi z serca.
2 komentarze:
Nie chcę umieścić tego komentarza pod przedostatnim Twoim postem, mimo iż temat jest mi bardzo bliski... Odważę się i napiszę, że próbuję zrozumieć Twoje emocje w związku z odejściem Mamy. Dlaczego? Bo mój Najukochańszy Tato właśnie umiera, właściwie to jest stan przedagonalny, a mnie przy Nim nie ma! Znowu przerabiam: rozpacz, żal i niedowierzanie! I jeszcze jedno...czuję się potępiona, bo znowu nie dane mi było trzymać za rękę mojego Taty, a wcześniej Męża i Syna! Tysiące pytań,a główne dlaczego? Jest przy Tacie siostra, brat, tylko ja jestem na końcu świata!
mam nadzieję, że już po wszystkim i cieszysz się wiosną bardziej niż przedtem :)
Prześlij komentarz