wtorek, 10 września 2013

czas na zmiany


nieustane podróże. pakowanie. sprzątanie. wyrzucanie zakurzonych fragmentów przeszłości. plany.wyobrażenia. przeprowadzka. otwarcie kolejnych drzwi. niepokój, obawy, zmęczenie, złość, radość i miłość. wszystko się we mnie miesza jak nowo powstający drink w shakerze :)

w pracy konkretne zawirowania. zdaje się, że ewakuowałam się w idealnym momencie, bo teraz nie wiem, czy będę miała jeszcze do czego wracać. ale może to dobrze? może taki kop popchnie mnie w końcu gdzie indziej.

we wspomnieniach majaczą jeszcze płomienie ognisk z przyjaciółmi. trzy różne spotkania, w innych okolicznościach przyrody. włóczęga po miasteczku, w którym urodziła się Mama. dom Babci, nie do poznania, a jednak wciąż ten sam, ten adres, te mury, to podwórko, które pamięta moje dzieciństwo. i łzy wzruszenia. i tęsknota za tymi czasami i za ludźmi, których już nie ma. poszukiwanie drzewa morwowego zakończone sukcesem. smak tamtych dni.

i noc pełna gadulstwa, które próbowałam powstrzymać, coby główny zainteresowany mógł odbyć swą długo oczekiwaną podróż. bezskutecznie. "dziewczyna szamana nie zazna nigdy snu..."

i dialog, który wbił mi się w pamięć:
- co tam robisz?
- czekam na naszego dzidziusia.

ja też czekam. czekamy razem.

Brak komentarzy: