niedziela, 2 sierpnia 2015

bez nadziei


miałam coś napisać, ale to bez sensu. po co? nikogo to nie obchodzi. nawet nie umiem zwinąć swoich uczuć w kulkę i uformować w kształt słów. pusta, wypalona, działam automatycznie, bo muszę. przestałam już wierzyć. im bardziej się staram, tym bardziej odwrotne skutki osiągam. najchętniej przykryłabym się trawą. duszę się. łzy się skończyły. nie ma we mnie nadziei.

2 komentarze:

marcinsen pisze...

Hej
Co się dzieje? Dajesz radę?

ananke pisze...

bywają czasem takie dni... już lepiej, dzięki za troskę 😊