czwarta nad ranem. tupot małych stóp i już czuję przy sobie ciepłe ciałko synka. tłuste paluszki w ciemności gładzą moją twarz i słyszę ten anielski głosik:
-mama... mamusia, tak, to mamusia. supej, huja! kocham cię mamusiu. kocham mamusię. bajdzo.
cała się rozpływam ze wzruszenia :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz