sobota, 16 maja 2009
13 grudnia lat temu pięć ... z pamiętnika strzęp
taaa...dziś w nocy miałam zwierzątko. zwierzątko nazywało się gupik. jestem jak najbardziej świadoma faktu, że gupiki to rybki, ale mój osobisty gupik ni cholery rybką nie był. nie mam pojęcia zresztą, do jakiego gatunku mogłabym go zaliczyć. miał pazurki i kolce i siedział mi na prawym ramieniu, tak z tyłu bardziej, wczepiony w nie tymi pazurkami. szary jakiś taki był. i jechaliśmy pociągiem, na korytarzu, a te pociągi nasze są z natury brudne, to mu się brzuszek pobrudził, biedakowi :) i chciałam mu ten brzuszek umyć, zatargałam go do łazienki (w jakimś domu się nagle znalazłam) i gupik czerwony się zrobił i malutki taki. i ja go do łazienki do zlewu...i się bałam, że coś mu się stanie, że może pływać nie umie, czy coś...ale umiał, o dziwo! i lubił wodę, bo strumień prosto na niego leciał, a on takie fajne minki robił i się tak cieszył! i zlew się zapchał i on nurkować zaczął! a potem go wyjęłam i się zrobił zielony i taki miał zadowolony pyszczek...
dobra, już.
:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
ciekawie, nie powiem, ciekawie. pozazdrościć snu :)
Prześlij komentarz