
przez krótką chwilę,po raz pierwszy od bardzo dawna, wczoraj spotkałam się sama ze sobą... tam, gdzie przeszłość graniczy z przyszłością, każdą swą komórką poczułam teraźniejszość... miejsce generujące tyle wspomnień, deszcz i ja, na pomoście, stojąca na ławce, zapatrzona w toń jeziora, osnuta mgłą, przesiąknięta wodą z nieba płynącą... tyle obrazów, tyle uczuć, zapachów, melodii, smaków... przez tę krótką chwilę wszystkie radości i cierpienia zaklęte w pamięci tego miejsca, zlały się w jedno i oczyściły moją duszę... spłynęły w dół rwącym potokiem. słodki deszcz i słone łzy. łzy wzruszenia, ulgi, szczęścia... ON pozwolił mi zmoknąć i mókł razem ze mną, nie ingerując w to, co się we mnie dokonuje... wpuściłam GO do swojego świata i usłyszałam słowa, które są być może tymi na świecie najpiękniejszymi... na moim palcu lśni skrystalizowana miłość, a ja na nowo uczę się nie bać przyszłości...
1 komentarz:
jeśli się domyślam zmyślnie umieszczonego kontekstu to gratululu i się cieszę razem z you and you :)
Prześlij komentarz