sobota, 17 lipca 2010

oczyszczenie?




deszcz.
wyszłam, by się nim nasycić. upić.
aby poczuć go w zakamarkach swego ciała.
oczyszczenie, ukojenie, ulga.
zmywa ból ostatnich dni.
na chwilę.

zagłębiam się w miękkość.
nie ma już cierpienia. nie ma fizyczności.
nie ma bólu egzystencjalnego.
bosa, brnąc przez kałuże
powoli wchodzę w ciemność
rozrywaną zygzakami błyskawic...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

mam nadzieję, że ta ulga już zostanie :-)

agnel pisze...

oby dusza odświeżona życiodajnym deszczem rozkwitła na nowo