sobota, 18 czerwca 2011
była sobie żaba...
żaba wędrowniczka. nabyta drogą kupna zamieszkała z nami. początkowo przyozdabiała malutką metalową doniczkę z papryczkami chilli, ale ta została zamieniona na większą, ceramiczną i żaba nie miała jak się jej złapać. sekretem żaby jest bowiem to, że utrzymuje się jedynie w miejscach, które zdołają przyciągnąć do siebie jej magnetyczny brzuszek :)
żaba zamieszkała zatem w łazience. ilekroć do niej zaglądałam, znajdowała się w innym miejscu niż to, w którym ją ostatnio umieściłam. i tak oto z szafki nad zlewem przeskakiwała kolejno na rury ogrzewające łazienkę, framugę od drzwi, lampę nad kibelkiem, pralkę, a ostatnio w akcie desperacji osunęła się była na nogę od wanny, jako że było to ostatnie miejsce lubiące jej brzuch.
dziś znalazłam ją na lodówce. lodówka nie stoi w łazience. żaba wędrowniczka z powodu braku metalowych przedmiotów, których mogłaby się złapać, wyniosła się do kuchni. pomogłam jej się przemieścić dalej. jutro pewnie pomacha mi łapką z innej lokalizacji. taka to już z niej żaba :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz