środa, 10 lipca 2013

o rany boskie...


głupia jestem i się zamartwiam. a mi nie wolno. miesiąc mam czekać, żeby się dowiedzieć, co dalej. przecież się wykończę. w ramach rozrywki po nocy spędzonej w pracy przespałam 4 godziny i dokończyłam myć okna. na te umyte wczoraj zdążyło już narobić jakieś ptaszysko. pod oknem koszą trawę - i tak nie pośpię. zresztą skołatane nerwy na to nie pozwolą. coby wprowadzić się w lepszy nastrój, zapodałam sobie muzykę z ukochanego filmu Dirty Dancing. pomogła. na chwilę. bo żeby zrobić sobie odpoczynek, obejrzałam scenę finałowego tańca. i on na nią tak patrzył. i ją pocałował. i podniósł do góry. i siedzę i sobie pochlipuję, bo to takie ładne było. a ja tu sama. do tej pory dziarsko się trzymałam. no ale ile można? czemu dawanie komuś wolności musi pobolewać? jeszcze muszę posprzątać łazienkę. i odkurzyć. i zmienić pościel. i... końca nie widać. a już znów głodna jestem. ile można ciągle żreć?! :) i mi z podwórka czymś pomidorowym zapachniało. a wcześniej miałam ochotę na mizerię. i już teraz nie wiem, czego mi się chce. cholera jasna, chyba się zaczyna. rzekomo najpiękniejszy etap w życiu kobiety :) aż się boję, co będzie dalej :)

3 komentarze:

Emma Ernst pisze...

!!!
o rety, gratulacje! :))
tak, to jest najpiękniejszy etap w życiu kobiety - w moim taki był :)

ananke pisze...

bardzo dziękuję :) mimo, że taki był plan (a przynajmniej jego zarys), to jednak ta wiadomość była dla nas lekkim szokiem :) ale już się powoli otrząsamy i cieszymy jak dzicy :)

Emma Ernst pisze...

:))
jest z czego!

przytulam :*