czwartek, 17 kwietnia 2014

młyńskie koło


przytuliłam się do drzewa. w tle stukanie dzięcioła, ptasie trele, szum wiatru i słońce próbujące przebić się przez zamknięte powieki. chwila na naładowanie akumulatorów po kolejnej nieprzespanej nocy.

dostałam bukiet żółtych tulipanów. sernik i szarlotkę.

i syna do nakarmienia. przyprószyłam go przez przypadek cukrem pudrem. i bez tego jest słodki.

koper włoski, anyż, czarnuszka, kozieradka. to wszystko zmieszane ma się równać mleku. u mnie to równanie jest zaburzone. bolą mnie piersi i serce. bo syn ciągle głodny. a ja nie mam wystarczająco dużo pokarmu. każda komórka ciała woła o sen. a w głowie młyńskie koło napędzane zmęczeniem.


2 komentarze:

agnel pisze...

przytulenie do drzewa, kontakt z naturą daje siłę... bierz jej jak najwięcej, potrzebna ci teraz :)
pozdrawiam Ciebie i maluszka...

ananke pisze...

dziękujemy bardzo :)