wczoraj przyszła pierwsza wiosenna burza. zelektryzowani jej przybyciem zagapiliśmy się w dachowe okno sypialni. trwający już jakąś chwilę płacz ustał. wielkie oczy patrzyły z ciekawością na krople rozpłaszczające się na szklanej tafli szyby. ich dudnienie działało uspokajająco. czas zwolnił.
co myśli sobie mały Człowiek w takiej chwili? czy gdzieś w podświadomości zachowa ten moment w pamięci? czy zadrukuje rozmytymi przez deszcz literami część swojej tabula rasy? codziennie karmię Go nowymi wrażeniami, drażnię Jego zmysły, dostarczam nowych doświadczeń. przez dziewięć miesięcy byliśmy jednością. teraz, odseparowani, w dalszym ciągu chłoniemy świat razem. mały Człowiek rośnie ponieważ nasiąka nowymi przeżyciami. to wielka odpowiedzialność kształtować taką małą Istotę, malować Jej jestestwo według sobie znanych wzorów i wybranymi przez siebie kolorami.
kap kap kap
jak kroplówka codzienność sączy się do Jego duchowych żył.
kap kap kap
moje piersi płaczą mlekiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz