a propos tego, jakie dźwięki oglądałam jadąc pociągiem, przypomniała mi się historia sprzed roku. zostałam namówiona na koncert keitha caputo, o którym bladego pojęcia nie miałam. dzień był szary, deszczowy, wracałam z pracy i tradycyjnie zepsuł się tramwaj. ze słowiańskiej na most teatralny szłam pieszo, a żeby sobie tę drogę urozmaicić, wrzuciłam muzykę keitha, coby choć trochę zaznajomić się z jego radosną twórczością. zaczarował mnie. szaruga, woda z nieba, chmara ptaszysk podrywająca się do lotu i jego depresyjna muzyka. trafiła w klimat. zmokłam i zmarzłam, ale jakoś mi się nie spieszyło i przedłużałam spacer idąc powolnym krokiem wzdłuż torów tramwajowych. to był mój pierwszy kontakt.
drugi nastąpił parę godzin później w klubie blue note. chłopcy (bo keith gra ze swoimi muzykami) spóźnili się dobrą godzinę. w końcu wyszli. było bardzo kameralnie, zapewne z racji tego, że artysta raczej u nas nie jest znany szerokiej publiczności. poleciały kawałki, niektóre nawet kojarzyłam ze swego wcześniejszego spaceru... od znajomych zapaleńców słyszałam wcześniej, że keith jest malutki i prawie go nie widać. faktycznie, może ma z metr pięćdziesiąt wzrostu... siedzieliśmy na końcu sali, sączyliśmy piwko i słuchaliśmy. w pewnym momencie stwierdziłam, że ja go przecież ledwo widzę, więc pójdę do przodu obejrzeć go sobie. pod sceną stało parę osób, więc (jako że jestem dość wysoką dziewczynką) żeby im nie zasłaniać klapnęłam sobie na podłodze. no i wtedy się zdziwiłam, bo keith dokończył piosenkę, po czym wziął krzesełko i mikrofonik i uwalił się z tym wszystkim obok mnie :) śmiać mi się chciało, bo co prawda chciałam go sobie obejrzeć, ale nie musiał od razu schodzić ze sceny :) w każdym razie jego posunięcie wzbudziło ogólną radość i obok nas uformował się od razu wianuszek wiernych fanów. najśmieszniejsze w tej całej historii było to, że GWIOZDA najwyraźniej oczekiwała, że tak zagorzała wielbicielka jak ja będzie z nim śpiewać, a ja ni w ząb :) a jeszcze potem okazało się, że zdjęcia z tego koncertu (z moją skromną osobą w tle) krążą w internecie i jak się uprę, to sama mogę pretendować do roli GWIOZDY (betlejemskiej) :)
dziękuję za uwagę :) autografy po kolacji ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz