wtorek, 27 października 2009

trybik w maszynie

AAAAAAAAAA!!!!!!

wróciłam wczoraj z domu, 500 kilometrów, 7 godzin w samochodzie i do roboty... na nockę. bo się otwierają nowe cuda & atrakcje i przyjadą wszyscy święci, w związku z czym trzeba pomalować trawę na zielono. wróciłam po piątej. nerwowy sen, podczas którego w dalszym ciągu przewalałam tony tych cholernych szmat... ciągnę dwa etaty i nikt mi za to nie płaci. jestem tak nieprzytomna, że zapomniałam, że przywiozłam od mamy bigos, udka z kurczaka i gołąbki i w ramach zatykania żołądka byle czym, poleciałam do sklepu po pierogi. właśnie spaliłam do nich cebulę, bo się w margowy blog zapatrzyłam... śmierdzi przeokrutnie :) ale już drugą porcję smażę, mam jeszcze chwilę, bo lecę na 16.  od kiedy wróciłam z legnicy, mam wrażenie, że czasu nie ma, widzę tylko kurz, który po sobie zostawia w szalonym pędzie. nie nadążam. nie mam kiedy usiąść spokojnie, poczytać (no, wczoraj w samochodzie próbowałam dobrać się do cejrowskiego, ale zakręty mi nie sprzyjały), w pracy młyn, w domu bałagan i brak czasu, brak siły, brak motywacji. a tam, dziś się przemęczę i może jutro jakąś energię z siebie wykrzesam. idę jeść, bo cebula znów zaczyna pachnieć niepokojąco. a może to jeszcze ten pierwszy swąd? :)

4 komentarze:

Margarithes pisze...

Kochana moja zielonooka pięknoto, wypocznij, proszę i uśmiecham się, bo wiem, żeś blisko mnie myślami i to już mnie raduje, mróweczko pochłonięta obowiązkami, uśmiecham się do Ciebie i ściskam, swoją połówkę też uściskaj, a jak będzie trzeba to przyjadę Ci pomóc, mam trochę mniej zajęć, cokolwiek to znaczy :)

Marcin pisze...

no, odpocznij, odpocznij... pozdrawiam :)

ananke pisze...

ano ino nie ma kiedy :)

a Ty Małogoś to się kiedy w Poznaniu pokażesz? bo żem z rozrzewnieniem dziś czytała o tej Twojej słabości do szali wszelakich (wdychając cebulową spaleniznę) i mnie się zatęskniło... :)

Margarithes pisze...

dam Ci znać kochana!