poniedziałek, 19 października 2009

poobiednia drzemka





jestem sekretarką w jakiejś firmie. trwa casting. na? w każdym razie w korytarzu tłoczy się mnóstwo dziewczyn. kolejka, a ja zasuwam między nimi dumna, że tu pracuję i... usiłuję zaparzyć kawę. w biurze jakaś ważna narada, trzej panowie prezesi czekają na tę moją kawę, a ja miotam się po kuchni i chcę, żeby wszystko wypadło jak najlepiej. rozpuszczam czekoladę, ubijam z żółtek kogel-mogel, spieniam mleko. w tym czasie kawa stygnie. nalewam do niej tych dodatków, w końcu stawiam filiżanki na plastikową tacę i biegnę do biura. okazuje się, że czekolada zaczyna tężeć, piana z mleka opada, a kawa jest zimna. jeden kubek jest w ogóle pusty. strasznie mi wstyd. do trzech panów prezesów przychodzi jeszcze dwóch gości. oni (ku mej rozpaczy!) też chcą kawę. tym razem nie mogę znaleźć odpowiednich filiżanek. żadne nie spełniają moich oczekiwań lub nie mogę skompletować dwu takich samych. te, które mam do dyspozycji są poobijane, mają infantylne kształty lub są zbyt kolorowe. biegam, szukam. w końcu zaglądam do jakiejś szafki. tam cały skład porcelany! wypatruję odpowiednich filiżanek. nagle okazuje się, że konstrukcja, na której wiszą, to duża pozytywka, która zaczyna wygrywać melodyjkę i kręcić się w kółko. usiłuję dosięgnąć interesujące mnie filiżanki, lecz one uciekają w dzikim pędzie.


mam wrażenie, że mijają całe wieki, odkąd zostało złożone zamówienie na kawę, a panowie prezesi są coraz bardziej zniecierpliwieni...

4 komentarze:

Margarithes pisze...

praca Cię przytłacza?


Ciumasy słodkie

ali pisze...

a niech czekają ;)

Tom pisze...

sekret jest w tym, ze czasem można zaparzyć kawę w kolorowym kubku z infantylnym kształtem, bez dodatków..
To my sami narzucamy sobie bariery, kiedy rozwiązanie jest w zasięgu ręki.
Kiedy celem jest "kawa" sama w sobie, idealna porcelana to środek, który może zwyczajnie nie istnieć;)

ananke pisze...

ładnie to ująłeś :)