wiedziałam, że obżarstwo przed snem nie skończy się dobrze... na środę umówiłam się do ginekologa, ale mój umysł najwyraźniej postanowił wyprzedzić fakty. już dziś w nocy odwiedziłam panią doktor...
normalnie wizyta przebiega tak, że najpierw rozmawiamy, a potem idę do oddzielnego pomieszczenia, w którym się rozdziewam na tyle, na ile to potrzebne do badania :) a tutaj, nie wiedzieć dlaczego, najpierw rozebrałam się do naga, a dopiero potem postanowiłam udać się do tego drugiego pokoiku. no i tu się zaczęło! okazało się, że tego pomieszczenia nie ma, a ja goła jak święty turecki wyszłam na korytarz pełen ludzi. na szczęście dorwałam skądś jakąś kołdrę (zapewne tę, pod którą właśnie spałam) i okryłam nią swoje wdzięki. biegałam po całej przychodni, pytając wszystkich, gdzie tu jest ginekologia? korytarze zaczęły się mnożyć, pamiętam miejsce, z którego były trzy odnogi. jakaś pielęgniarka wskazała mi schody na górę, ale ona zaprowadziły mnie na oddział dla noworodków. jakaś kobieta pokazywała mi swoje dziecko i mówiła, że jest bardzo chore. potem trafiłam do sali szpitalnej, w której leżeli inni pacjenci. nagle znalazłam się w poczekalni pełnej ludzi. kołdra zaczęła mi zjeżdżać, więc postanowiłam uciec gdzieś, gdzie będę mogła się w nią bez świadków szczelnie owinąć. wyjściem ewakuacyjnym wyszłam na dach, ale tam nagle pojawił się jakiś grajek i ściągnął za sobą publiczność. znów musiałam zmienić lokalizację. zapytałam kolejną pielęgniarkę, gdzie znajdę ginekologię, a ona kazała mi iść za sobą. pamiętam uczucie lekkości, jakbym jechała lub leciała, nie musiałam martwić się tym, gdzie jestem, po prostu szłam bezmyślnie za nią. nagle znalazłyśmy się w tym samym miejscu, w którym byłam wcześniej, tym z trzema odnogami korytarzy. wskazała mi jedną z nich i znikła. poszłam tą drogą i znalazłam tam szereg łóżek szpitalnych, a może do masażu, w każdym razie poruszały się, jakby były właśnie testowane (coś na kształt mebli w ikei, które czasem są poddawane mechanicznie takim próbom). miałam niejasne uczucie, że to jakiś projekt objęty tajemnicą i nie powinnam była tego zobaczyć. pamiętam też, że myślałam o czekającej na mnie lekarce, o tym, że na pewno się wkurza, że mnie nie ma (kolejny raz ten motyw!) niestety nie było mi dane stawić się na badanie, bo się przebudziłam. swoją drogą dobrze, że nikt nie zabrał nagiej, owiniętej w kołdrę dziewczyny latającej po szpitalu na oddział psychiatryczny...
1 komentarz:
:)
podoba mi się Twój sen, nie jeden pewnie chciałby się w nim znaleźć :)
buziaki słodkie
Prześlij komentarz