środa, 9 grudnia 2009

mężczyzna idealna :)




żem też se znalazła... zapiski z 18 listopada 2003:

...chciałabym być facetem. tak se doszłam do wniosku ostatnio. byłbym takim, kuwa, andergrantem. długie hery, pekaesy, zamglone spojrzenie, tajemniczy uśmiech. rozciągnięty sweter, jakieś sztany, gitara...
i glany do tego. obowiązkowo.
byłbym facetem swoich marzeń.
swoich, jako kobiety, którą niestety jestem.
ooo, zarost bym miał fajny jakiś. a potem bym się ogolił, włosy jakoś fajnie obciął.
taki zajebisty koleś bym był. a jak laski by za mną szalały! no, na pewno bym je intrygował. takstami bym enigmatycznymi walił. nic by nie rozumiały... a co!
i fiutka bym miał. ciekawe, w której nogawce bym go nosił? bo taki by był imponujący...

aaa tam... i co? byłbym gejem? na to wychodzi, bo byłbym sobą, znaczy mną. a ja chłopców lubię :) hmmm...

3 komentarze:

Margarithes pisze...

coś się zmieniło od 2003 roku?

Caitlin pisze...

Ojej, gdy przeczytałam sam tytuł to pomyślałam, cóż to musi być za abstrakcyjny post, przecież mężczyzn idealnych nie ma.
Brr, ale cóż za zdjęcie i cóż za opis! Z mojego doświadczenia wynika, że takim z gitarą to najdalej do ideałów ;)

Ale najśmieszniejsze jest to, że też chciałam być facetem. Po pierwsze - bo byłam drugą córką moich rodziców i gdy urodził się mój młodszy braciszek to skupił całą uwagę na sobie jako rodzynek, więc naturalnie byłam zazdrosna :) A po drugie - bo oni są jacyś tacy strasznie mało uczuciowy a ja niestety przewrażliwiona... ;)

Pozdrawiam!

ananke pisze...

no tak... trochę się zmieniło, już się pogodziłam z tym, że jestem kobietą i nawet nabyłam jedne buty na obcasach :)

a ci z gitarą...faktycznie sercołamacze. i takim właśnie chciałem być. znaczy chciałam :)