wtorek, 8 grudnia 2009

iskierka

wracam z pracy. jadę tramwajem. nóżki mnie bolą a siedzenie przyjemnie grzeje w dupkę. w uszach i mózgu novika szeptem opowiada o znaczeniu ciszy. a ja gapię się na stare kamienice. znów urzeczona  ich zdobieniami, łukami, trójwymiarowością kształtów. kolejny raz zaglądam im w oczy, próbując dostrzec duszę domu. zwisające z sufitów żyrandole. ciepłe światło. gdzieś już stoi choinka. światełka. iskierki. mknę po szynach a moja głowa zostaje z tyłu.

udało mi się dziś coś poczuć. na małą chwilę coś we mnie zaskoczyło. nie wiem co. ale chyba jeszcze umiem czuć coś oprócz stresu. a przynajmniej bardzo bym chciała. bardzo bym chciała...

1 komentarz:

Margarithes pisze...

żeby Ci się ta iskierka w płomień szczęścia i spokoju zmieniła... buzi