sobota, 18 września 2010

piątek


kończy mi się wino. czerwone, półwytrawne, mołdawskie. takie jak lubię.
jest piątek. mam wolny weekend. może odpocznę.
niby wszystko gra. ale czuję się, jakby ktoś przemocą wyrwał mi kawałek duszy, czy tego innego czegoś papierowego, co mam pod żebrami. i smutno mi jakoś, bo nawet gdybym znalazła oderwany fragment, to za nic nie umiałabym go dosztukować. mam zamiast duszy porwany, szary papier do pakowania prezentów. chciałabym być takim prezentem, z którego ktoś by się ucieszył. 

2 komentarze:

Margarithes pisze...

ściskam kochana :***

lotnica pisze...

Będzie dobrze. Odpoczywaj, relaksuj się z kieliszkiem ulubionego wina, myśl o miłych rzeczach. Reszta się sama poukłada, trzeba tylko trochę cierpliwości. Pozdrawiam:)