piątek, 15 lipca 2011

piątek piętnastego


a najśmieszniejsze jest to, że wcale mi nie przechodzi :)

dawno nie było mi tak dobrze.

50 tequilli
30 likieru pomarańczowego
20 soku z cytryny
wymieszać w shakerze, uzupełnić sprite'm



takie bezeceństwa w biały dzień! zdemontowaliśmy meble z wystawki i ukradliśmy dwa wąskie acz duże lustra.
najbardziej ucieszył się z nich Sajmon. bawił się ze swoim odbiciem i dawał sobie buzi. uwieczniłam ten moment.
będę malować. już mam wizję. i bardzo się cieszę, tak ogólnożyciowo.

nawet mnie teraz bawi to, że jechałam dziś ponad godzinę do pracy. bo rozkopy i remonty. i tramwaj nr 17 od któregoś momentu na trasie zmienia się w tramwaj nr 1. zakleja se tą siódemkę plastrem i starą gazetą, czy jak?

i mam olbrzymią ochotę raz jeszcze stać się szafą pełną brudnych okularów. pamiętam moment, w którym do niej weszłam i zatraciłam się na amen.


23. 26
idę do łóżka :)

2 komentarze:

Marta pisze...

Jaki słodki piesio :)

ananke pisze...

najsłodszy jak śpi ;)