niedziela, 11 września 2011

na połoninach spokój...


wiatr we włosach, szmer strumieni i głos ciszy. cykanie świerszczy. zapach słońca i lasu. mleczny kokon. spacer w chmurach. deszcz. mgła. zieleń traw i rudość połonin. trzask palonych gałęzi i rozkoszne ciepło ognia.

zmęczenie, przyspieszony puls i ból mięśni. możliwość pobycia sam na sam z dudnieniem swojego serca.

złączone dłonie. nasze bieszczady. wrócimy tam jeszcze...?






















1 komentarz:

lotnica pisze...

Ależ piękne zdjęcia:-)