sobota, 27 sierpnia 2011

myśli nieposkładane


co łączy podartą taśmę magnetofonową, kasetę VHS i winylową płytę Dvoraka z dziewiątą symfonią? dwoje wariatów (w tym jeden płci żeńskiej w za dużych męskich klapkach i drugi, płci męskiej w odmiennym stanie percepcji) skradających się pod osłoną nocy przez trawy pokryte rosą do mostu św. rocha. dwoje wariatów z głowami nabitymi romantycznymi wizjami o możliwych treściach zawartych na tych analogowych nośnikach... dwoje wariatów angażujących znajomych w zdobycie sprzętu potrzebnego do odtworzenia obrazów i dźwięków...


leżąc w wannie stałam się bezwolnym manekinem. pustym w środku, ze zwiotczałymi rękami. nie mającym czucia w płucach, spanikowanym, że przestał umieć oddychać.

***

smutno mi. przykre jest to, że ktoś cierpi, by szczęśliwym mógł być ktoś. wiem, czym jest ból. wiem, jak chce się wyć i walić głową o ścianę. swoją prawie roztrzaskałam. ale warto było czekać. jestem szczęśliwa i zamierzam to szczęście chłonąć każdą komórką ciała, każdym skrawkiem umysłu, w każdej sekundzie, która jest mi dana...

***
dwoje wariatów poszło na spacer podczas burzy. było bardzo blisko, gorąco i głośno. i cudnie. jak zawsze.


2 komentarze:

Margarithes pisze...

Ściskam Was :)

ananke pisze...

my Ciebie też :)