środa, 28 września 2011
placki ziemniaczane
przysunęłam sobie do okna fotel i zapatrzyłam się w dal. po co mi telewizor i zmasowany atak reklam? po co seriale o życiu zamiast jego kwintesencji? na co mi bełkot polityków i informacje o kolejnych wojnach, zamachach, wybuchach...?
moim oknem na świat jest... szyba, za którą rozgrywają się najpiękniejsze podniebne historie podsumowujące dzień. a był on momentami dziwny. bogaty w przeżycia i doświadczenia, mimo że pozornie zbyt wiele się nie wydarzyło. wsłuchałam się w siebie. kolekcja zapachów i innych wrażeń sensorycznych zgromadzonych na piętnastu piętrach każdego z czterech wieżowców porwała mnie w głąb czasu i zdarzeń przeszłych, przywołała dawno zapomniane obrazy, uruchomiła wyobraźnię.
zapach zupy w przedszkolu sprawił, że zobaczyłam małą dziewczynkę, stojącą nad zlewem w łazience, usiłującą połknąć ohydny płyn lugola. spod innych drzwi poczułam kruche, maszynkowe ciasteczka. przeniosły mnie one do pewnego domu, w którym ściany wyłożone były dywanami, a klapa od sedesu powleczona robioną na szydełku ociepliną. gdzieś poczułam świeże pranie. w tym samym momencie znalazłam się z mamą w suszarni, w której biegałam między wiszącymi na sznurkach ubraniami i chowałam się za schnącymi prześcieradłami, obserwując świat z perspektywy okienka piwnicznego. zapach gabinetu weterynaryjnego. zapach baniek mydlanych. zapach lakieru do drewna. odgłosy dalekich rozmów, jadącej windy, trzasku drzwi. słońce wpadające w sieć żółtej ściany z pleksiglasu. nie wiem już, które to piętro, skąd właśnie wróciłam i dokąd znów mnie za chwilę porwie. tysiące myśli i wspomnień.
czy to sen...?
a na obiad placki ziemniaczane przyprawione szczyptą curry i podlane zieloną herbatą. zamiast cukru rozpuściłam w niej czułość. drzewa gubią żółte liście. idzie jesień.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Dla mnie już przyszła, już jakiś czas temu, pewnego sierpniowego, słonecznego poranku poczułam jej zapach i towarzyszy mi od tamtej pory, pewnie będzie tak szła ze mną póki nie spadnie śnieg ;)
Polecam wiersz "Drogi kąciku porad" Barańczaka - bardzo go lubię, gdy nie mogę już oglądać telewizji, gdy nie czytam gazet. Odpływam w dziwne historie, w pewnym sensie są moje, chociaż wiem, że ich nie przeżyłam, nie osobiście - to urywki słów, myśli, z których nagle zdaję sobie sprawę haftując. Przyzwyczaiłam się.
Pozdrawiam!
Liadan
dziękuję za wiersz. bardzo jest prawdziwy. niestety...
Prześlij komentarz