sobota, 16 maja 2009
13 grudnia lat temu pięć ... z pamiętnika strzęp
taaa...dziś w nocy miałam zwierzątko. zwierzątko nazywało się gupik. jestem jak najbardziej świadoma faktu, że gupiki to rybki, ale mój osobisty gupik ni cholery rybką nie był. nie mam pojęcia zresztą, do jakiego gatunku mogłabym go zaliczyć. miał pazurki i kolce i siedział mi na prawym ramieniu, tak z tyłu bardziej, wczepiony w nie tymi pazurkami. szary jakiś taki był. i jechaliśmy pociągiem, na korytarzu, a te pociągi nasze są z natury brudne, to mu się brzuszek pobrudził, biedakowi :) i chciałam mu ten brzuszek umyć, zatargałam go do łazienki (w jakimś domu się nagle znalazłam) i gupik czerwony się zrobił i malutki taki. i ja go do łazienki do zlewu...i się bałam, że coś mu się stanie, że może pływać nie umie, czy coś...ale umiał, o dziwo! i lubił wodę, bo strumień prosto na niego leciał, a on takie fajne minki robił i się tak cieszył! i zlew się zapchał i on nurkować zaczął! a potem go wyjęłam i się zrobił zielony i taki miał zadowolony pyszczek...
dobra, już.
:)
czwartek, 14 maja 2009
z cyklu "z życia wzięte"
miejsce akcji: przymierzalnia w zarze
w rolach głównych: dwie dziewczyny mierzące ciuchy
- ja się nie mieszczę! musiałabym mieć rozmiar 36!
-podciągaj!
-no podciągam! ale w kroku mi nie sięgają! muszę mieć o rozmiar większe
-głupia jesteś, wejdziesz w nie!
-nie wejdę! a wiesz, co jest najgorsze? że to są te spodnie, które ostatnio miała na sobie ewa i tak fajnie w nich wyglądała!
-no co ty, to nie były te
-te, na pewno
-to musiała mieć większe! przecież ona jest mojej postury. a myślisz, że to są w ogóle spodnie dla nas?
-nie chcę tych spodni. przymierzę bluzkę.
-no pokaż się
-boże! czuję się w niej, jak bym zaraz miała zajść w ciążę!
-okropna jest, ściągaj!
-to ja już nie wiem, co mam kupić
-ja to mam wizję na tą koszulkę z tym paskiem
-a ja już nie mam żadnej wizji
-chodź tu ty moja wizjo!
wtorek, 21 kwietnia 2009
obok...
piątek, 17 kwietnia 2009
"zapach wrzątku" :)

poczułam go znów...zapomniany, dawno nie słyszany, przywiał mi go wiatr z mazurskich łąk...zapach wolności, miłości, traw, ziemi i powietrza, nieco wilgotny, wdarł się w moje płuca i mózg, spowodował, że włączyłam projektor i na postrzępionym prześcieradle wspomnień wyświetliłam sobie slajdy z przeszłości, z tych dni, kiedy czułam się najbardziej na świecie szczęśliwa, w zapomnieniu i amoku, w wolności, w ciemności, w chłodzie wieczorów i cieple ogniska, w rosie bosą stopą dotykanej i w cykaniu świerszczy zagubiona...
"...zatańczymy jak owady
przy zakurzonej żarówce
najlepiej na obcasach
i po dużej wódce
wyjedziemy gdzieś za miasto
odwrócimy się plecami
będziemy się poznawać
ustami i palcami
nauczymy się od nowa
chodzić spać
i wypowiadać
słowa na m
proste słowa na m
wszystkie słowa na m
nowe słowa na m..."
przy zakurzonej żarówce
najlepiej na obcasach
i po dużej wódce
wyjedziemy gdzieś za miasto
odwrócimy się plecami
będziemy się poznawać
ustami i palcami
nauczymy się od nowa
chodzić spać
i wypowiadać
słowa na m
proste słowa na m
wszystkie słowa na m
nowe słowa na m..."
oszalałam!!!
jest taka nowa reklama adidasa, wystarczyło parę dźwięków, aby mnie porazić, przeprowadziłam małe śledztwo (internet to jednak potęga!) i oto jest!
klip godny petera gabriela :) a kawałek...cóż- ja oszalałam! :)
klip godny petera gabriela :) a kawałek...cóż- ja oszalałam! :)
wtorek, 7 kwietnia 2009
rozedrganie i milcząco...

że podskórnie i niewytłumaczalnie...o tęsknocie dziś będzie. ktoś tak właśnie mi ładnie napisał i do rozmyślań powołał. bo jak to jest, że czasem coś się dzieje samo, bez udziału świadomości i racjonalnego działania...że myśli gonią się nawzajem, że gdzieś się człowiek w sobie gubi, że od świata realnego się odrywa, że się nagle gdzie indziej staje...widzi rzeczy, które nie są...na "strzęp informacji" czeka... rozedrganie i milcząco. w tajemnicy przed sobą samym. sam z siebie się śmiejąc...i do siebie też trochę może...i z zadziwieniem na wszystko patrzy, a owo "wszystko" lepsze jakieś się wydaje...i los jakiś bardziej uległy się staje...
jam ananke, uosobienie tego, co naznaczone...czasem los musi się poddać...a może to tylko kwestia zamiany przypadku w przeznaczenie?
dopadła mnie wiosna :)
niedziela, 5 kwietnia 2009
że takie ładne one :)
o żesz w mordę :)
się tu znów zalogowałam, aż się zdziwiłam, że tak można jeszcze. bom dawno tu nie zaglądała, bo aura nie ta i w głowie niespokojnych myśli oceany
ale se tak myślę, że wiosna idzie i coś nowego może przyniesie
haha! i butki mam ładne, te same, na które tak smętnie przez ostatni miesiąc spoglądałam, mierząc prawego tylko i nie śmiąc obu założyć :)
a żem dziś je założyła a jutro w miasto ruszę, a co!
matko z córkom:) ja i obcasy... świat się kończy...
hehe :)
się tu znów zalogowałam, aż się zdziwiłam, że tak można jeszcze. bom dawno tu nie zaglądała, bo aura nie ta i w głowie niespokojnych myśli oceany
ale se tak myślę, że wiosna idzie i coś nowego może przyniesie
haha! i butki mam ładne, te same, na które tak smętnie przez ostatni miesiąc spoglądałam, mierząc prawego tylko i nie śmiąc obu założyć :)
a żem dziś je założyła a jutro w miasto ruszę, a co!
matko z córkom:) ja i obcasy... świat się kończy...
hehe :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
