nie można ze mną wytrzymać. jestem marudna i zrzędzę. nie da się ze mną mieszkać. wszystko mi przeszkadza i zachowuję się jak księżniczka na ziarnku grochu. coś mi się stało dziś rano, bałam się wyjść z domu, żeby nie paść po drodze. zostałam i nie poszłam do pracy. przeleżałam dzień pod kołdrą. nie pomaga. w lodówce stoi tort. prawie nieruszony. jutro będzie już do wyrzucenia. szkoda, bo włożyłam w niego serce. ale lepiej jest kupić coś w cukierni i nakarmić tym swoich przyjaciół z pracy...
błogosławiona cisza czasem staje się złowroga. za oknem mróz, w domu lód w powietrzu. zima pełną gębą. powinnam trafić do innej bajki. tej o kaju i gerdzie. wykopałam sobie dziurę w stopie.i dobrze mi tak.

3 komentarze:
Księżniczce na ziarnku grochu widocznie należy się odpoczynek i zmniejszenie ,,prędkości" ;)Może też ta słodkość w lodówce wspomogłaby samopoczucie?! :)Pozdrawiam.
wiesz co? po takim roku to nic dziwnego, że zostałas pod kołdrą. mnie dopadło w niedzielę, więc do poniedziałku jakoś się wygrzebałam. ostatnio się zastanawiam czy w ogóle jest dla mnie jakaś bajka?
nie poddawaj się!
Prześlij komentarz