środa, 20 stycznia 2010

sowy...





powoli zapadam w sen. kropki, kreski, kolorowe hipnagogi. powoli przekształcają się w trójwymiarowy stereogram. widzę ją. czarny kontur. sowa.


słyszę szept damy z pieńkiem: "sowy nie są tym, czy się wydają..." nadszedł taki czas, że nic nie jest tym, czym się wydaje. wszystko jest iluzją.


pod powiekami mam celofanowy worek, a w nim twarz laury palmer.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

wszystko jest iluzją, ale dlaczego akurat TAKĄ, a nie inną? no i wogle to po co??? uff...

ale wyszłaś spod kołdry? powiedz, że tak :-)

ananke pisze...

wylazłam, cóż było robić? :)

Anonimowy pisze...

radocha :-)
jakoś trzeba pchać ten wózek ;-)