niedziela, 24 stycznia 2010

whispers





poszepczę sobie troszeczkę. pora sprzyja. chociaż nie przestrzegam ciszy nocnej. w głośnikach lady gaga. kto by pomyślał? byłam dziewczynką w glanach, a teraz siedzę z fascynacją wpatrzona w tę niesamowitą kobietę, która łamie wszelkie kanony. jest w niej coś teatralnego, czai się coś wzbudzającego grozę, pod toną makijażu kryje się brzydka, jak na wymagania sceniczne, twarz. jej stroje, scenografia, w której się pokazuje i gadżety, którymi się otacza...wszystko jest spójne i momentami przenosi w świat groteski i absurdu. straszny kicz. no podoba mi się. sama się dziwię :)

wczoraj bawiłam się w bbb, do którego obiecałam sobie, że więcej nie pójdę. bo nie mój klimat. w swoich sznurowanych butach i bez cekinów czułam się tam jak wyjęta z innej bajki. ale co tam. przekonałam się, że michael jackson żyje, sama z nim tańczyłam :)

coś się we mnie zmieniło przez ten cichy tydzień. coś umarło. albo inaczej - coś nowego zaczyna kiełkować. mam znów ochotę wyjść z domu i się upić. wytańczyć. pośmiać. mam ochotę na odrobinę świeżego powiewu.

bad romance w głośnikach. bad romance w zakamarkach mojej świadomości...

3 komentarze:

Margarithes pisze...

co to bbb?

:) mówiłam, że wiosna idzie?!

ananke pisze...

http://www.muzikanova.pl/kluby/Blueberry-bar-Poznan/

może idzie...

sheinvisible pisze...

Wygląda na to,że komuś zaświeciło słońce:)A ponoć do wiosny jeszcze daleko;) pozdrawiam