piątek, 18 marca 2011

anachrom *


podobno punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. może dlatego już na wstępie pojawia się spirala przywodząca na myśl źrenicę, a w niej krąży jak zły duch krzesło: umowny punkt obserwacyjny.

zostaję sprowadzona do poziomu drosophila melanogaster. widzę świat jak owady: dziesiątki małych oczek  rejestrują rzeczywistość pod różnymi kątami, układając ją w spójną, trójwymiarową mozaikę. czasem jadąc tramwajem oklejonym z zewnątrz reklamami, oglądam świat przez pojedyncze piksele ich struktury i odnoszę wrażenie bycia muchą. natrętną, bzyczącą, brudną. uwalaną w łajnie.

ciekawski z natury człowiek rozbiera codzienność na czynniki pierwsze, obserwuje, bada, analizuje. ogranicza wszystko do suchych danych, wykresów, systemu binarnego. wydziera naturze jej tajemnice. zagląda do łona matki, wkłada wszędzie swoje brudne paluchy, penetruje.

a tymczasem sam może znajdować się pod czyimś mikroskopem. zastanawiasz się czasem, czyje oko na ciebie patrzy? pomijając nasilającą się "permanentną inwigilację" człowieka przez człowieka, kto wie, pod czyją jeszcze obserwacją się znajdujemy? a co się stanie, jeśli ten ktoś przez nieuwagę strąci i zbije fiolkę z podpisem: ziemia?

* nieudolność interpretacji polega na tym, że mając swój własny filtr rzeczywistości, nie da się w stu procentach ocenić, "co autor miał na myśli". z drugiej strony to właśnie jest w sztuce najpiękniejsze, że każdy może ją odebrać na swój niepowtarzalny sposób. a anachrom jest szTuką przez wielkie T. 


zainteresowanych odsyłam do oryginału:
 http://www.youtube.com/user/salvadordiv#p/a/u/1/wvOriK7UsFw

Brak komentarzy: