czwartek, 10 marca 2011

maybe not from the directions you are staring at...





wypuszczam z rąk szklane kulki ostatnich dni i przyglądam się, jak toczą się po podłodze. każda z nich jest pełna obrazów. z każdej losuję jakieś wspomnienie.

niewyspane noce. powietrze drgające w płomieniu świeczek. cherubinek do pożarcia. plasterki cytryny namalowane światłem. zbity kieliszek. rozlana wrząca herbata. jad kiełbasiany i chmura dymu. rozbujana huśtawka. znikający ludzie i ich pozostawione rzeczy. opuszczony budynek z pajęczą drabiną do nieba. włóczęga po mieście. stare kamienice i alkoholowy raj. kobiece życzenia i poranne ablucje. słoneczny kwiat wpleciony we włosy. powitanie z ukochaną ziemią. drewniane skrzydła z prześwitami nieba. cienie na ścianie. powrót do źródeł. jezioro skute lodem i dawno nie słyszany zapach lasu. czerwone wino i błogie lenistwo. zadziwienie. niedowierzanie.

a jednak wraz z ciemnością zapada we mnie smutek. boję się, że to tylko iluzja...?


1 komentarz:

salvador pisze...

czasem boję się tego samego