zadzieram w górę głowę. wysokie drzewo przy torach tramwajowych. na jego czubku siedzi ptak.
trrr... trrr...
ptak nakręcacz. istnieje poza murem zbudowanym z liter. w okolicach podbrzusza czuję wibracje płynące z góry. sprężyna czasu została mocno naciągnięta. istnieje ryzyko, że w każdej chwili może pęknąć. wpleciona w błysk światła znajduję się poza czasem i przestrzenią. dużymi, lepkimi kroplami wolno skapuję na ziemię. przybieram pierwotny kształt. znów staję się fizycznością. bosa i naga jestem bezbronna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz