niedziela, 16 maja 2010

słyszę głosy...


coś dziwnego przydarzyło mi się wczoraj. położyłam się spać. musiałam zasnąć, bo nagle z głębokiego snu wyrwał mnie czyjś szept wypowiadający moje imię. słyszałam wyraźnie, ale mam wrażenie, że nie zmysłem słuchu, tylko gdzieś w głowie. wystraszona spojrzałam na zegarek. była minuta po północy...

jeszcze mi tylko jakiejś godziny duchów potrzeba :) prawdopodobnie coś musiało mi się przyśnić, ale nie pamiętam co, a głos był bardzo realny. byłam sama w domu (nie licząc Alberta, który nota bene okazał się być Albertynką), więc ze strachu włożyłam łeb pod kołdrę i udawałam, że mnie nie ma...

ktoś ma podobne doświadczenia, czy to tylko ja słyszę głosy...?

6 komentarzy:

tom pisze...

taa- dusiołki
albo Mara nocna.
poczekaj aż zacznie dotykać długimi paznokciami po plecach, albo usiądzie ci na piersi.

Paweł Ordan pisze...

spróbuj się zaprzyjaźnić kolejnym razem, jednak to ty musisz postawić warunki. nie gódź się na nic co proponują...

ananke pisze...

aaa! nie chcę żadnych dusiołków!koleżanka mi opowiadała, że jej znajomy którejś nocy obudził się i nie mógł oddychać, bo czuł, jakby mu coś siedziało na piersi i przyduszało, dopiero po chwili jakby odskoczyło i poczuł ulgę. przysięgał też, że widział jakąś postać w ciemności. też dusiołek? jak takiego gnoma oswoić?

Tom pisze...

przychodzi i odchodzi, zwykła rzecz - raczej rzadko- nie spodziewałbym się w najbliższym czasie kolejnej wizyty. A czy to faktycznie odrębne byty, czy raczej projekcje archetypicznych lęków człowieka, rzecz niewiadoma i jak wszystko co pomiędzy- ciężka do zbadania.
Jednak samo doświadczenie raczej pozytywne mimo odrazy jaką budzi- masz pewność że jeszcze nie jesteś duchową pustynią;)

ananke pisze...

no dziękuję Ci bardzo ;)

emiliuska pisze...

Nie ma już dla Ciebie ratunku.
Muwahahaha!

A serio, to przynajmniej masz jakieś urozmaicenie w życiu :P