sobota, 1 maja 2010
ciało
staję naga przed lustrem i przyglądam się tej po drugiej stronie. stopy, łydki, kolana, uda. pośladki i brzuch, piersi, szyja. ręce, dłonie. twarz. spojrzenie. oczy. co mi dziś powiesz?
to wszystko to otoczka. forma. stojąc kiedyś w kolejce po ciała wylosowałam takie właśnie. długo się go uczyłam. mimo wielu zastrzeżeń udało mi się je polubić. codziennie je karmię, ubieram, ogrzewam i myję. czasem ozdabiam. ale to nie cała ja. prawdziwa ja kryję się gdzieś pomiędzy jednym a drugim oddechem. przepływam razem z krwią przez tunele żył. przyczajona czekam na kolejne uderzenie serca.
odwieczny dualizm. ciało i dusza. uzależniona od swego niedoskonałego ciała idę przez życie. łapię chwile. zapamiętuję obrazy. chwytam ulotne wrażenia. zapisuję swoją kartę. nadejdzie czas, kiedy skończy się na niej miejsce. zapisana w całości zostanie spalona i pozostanie tylko proch. ciało zwiędnie. przeminie, zgaśnie. pozostaje mieć nadzieję, że pierwiastek, który tę formę wypełnia treścią przetrwa gdzieś bezpiecznie. każdy z nas przez to przejdzie. to jedyne, co w życiu pewne.
może znów gdzieś, kiedyś, staniemy w jakiejś kolejce po ciała i kolejny raz otrzymamy jakąś mozaikę splątanych genów?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
będzie jak zechcesz ;)
Prześlij komentarz