wtorek, 5 października 2010

...?


mam kilka dyżurnych snów. właściwie nie tyle snów, bo to nie tak, że śni mi się zawsze dokładnie to samo. to raczej motywy przewodnie. schody, windy, kibel i ... soczewki. tak, tak! jestem szczęśliwym użytkownikiem tychże i na co dzień nie mam żadnego problemu z umieszczeniem ich w odpowiednim miejscu ;) "mój pierwszy raz" był nieco bardziej bolesny, ale warto było... o tym może jednak przy innej okazji ;)

motyw soczewek pojawia się zawsze w okolicznościach ich umieszczania. a one rosną. im bardziej staram się rozwikłać zagadkę, która strona prawa, a która lewa, tym gorzej mi to wychodzi, bo rosną. powiększają się, stają się wielkości całej mojej skromnej osoby, a nie tylko oka do niej należącego. ROSSSNĄ...

a ja za cholerę nie jestem w stanie ich włożyć do oczu.

dziś też tak było. jakoś nad ranem.

czy moja podświadomość chce mi przekazać, że pewne rzeczy nie mieszczą się w oku, a inne w głowie?
mam znów to wstrętne telepanie serca, kiedy się budzę. nienawidzę się tak czuć.

moje życie. wisi. nie wiem nic.

jestem drobiną w kosmosie, a wydaje mi się, że to moje problemy są najważniejsze. to dlatego, że od siebie nie jestem w stanie się uwolnić. życie może być tak piękne, tak pełne.

a może stać się wegetacją.

albo nie kończącą się samotnością...

bardzo się tego boję. choć tak naprawdę samotność połączona z byciem samym jest mniej smutna niż ta, która pojawia się mimo czyjejś obecności...

kurwa.

a gdzieś tam jest zaczarowany ogród, którego bram nie umiem sforsować...

kolejny motyw przewodni moich snów.


3 komentarze:

Paweł Ordan pisze...

pierdolić ten ogród i te bramy. skoro nie potrafisz otworzyć jego bram to szkoda trwonić czas - tak skromnie mi się wydaje...

a kibelkowe sny masz gut ;)

Anonimowy pisze...

Jeśli chcesz wiedzieć jak jest za bramą w tym rajskim,pięknym ogrodzie, to ja Ci opowiem, bo często w nim goszczę, zwabiony jego kolorystyką i zapachem. Otóż: po pierwsze pszczółki się tam uwijają w kwiatach, poza tym kot sąsiada w nim leje na młode drzewka, pomimo iż trafiłem go konewką kiedyś, zza płotu najebana sąsiadka woła że chce szluga, pogoda jest do dupy a sąsiad z drugiej strony głośno napierdala jakimś dźwigiem, i czasem pracuję w tym ogrodzie, co mnie ogólnie wkurwia, no ale to dla mamy jakieś minimum człowieczeństwa z mojej strony, ot i pejzarz tego ogrodu.
Pozdrawiam.Stefan.

ananke pisze...

Paweło! może jaka dziura w płocie się znajdzie? :)

Stefano! Ty to potrafisz podbudować człowieka! i za to Cię kocham! to tak, żebyś nie zapomniał :P