były psy. cztery, jeden dorosły owczarek niemiecki i trzy szczeniaki, jakby labradory. szczerzą kły.
potem szczury. kąsają.
razem z nimi koty. drapią.
potem widzę swoje dłonie. poobrywane skórki przy paznokciach. obrywam je często w życiu realnym i rozrzucam swoje dna. nigdy jednak nie doprowadzam ich do takiego stanu, jak dzisiejszej nocy.
no i jeszcze reminiscencje czerwcowe. pierdolę to. jak tak dalej pójdzie, to zostaną dwa kontury zwłok narysowane kredą na ziemi...
3 komentarze:
cóż to się dzieje w Pani głowie..ciężka jest ta jesień.
a mnie jakaś wyimaginowana rodzina Margo goniła, po wyimaginowanym domu jej rodziców.
niezła szajba ;)
zbudziłem się z wrażeniem pokonania maratonu, albo ze dwóch od razu!
pieski też były dziwne..
O rany...
Prześlij komentarz