kolejny raz zadeptuję ten pożar. już nie staram się włożyć w ramy to, co niedefiniowalne. nie nazywam tego, o czym myślę tylko szeptem. dzisiaj jestem milcząca jak zdmuchnięta świeczka. nie chcę świecić odbitym światłem. już nie mam w oczach księżyców... pożar zażegnany. a jednak coś jeszcze się tli...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz