a wieczorem pies wyciągnął mnie na dwór. lubię te nasze spacery. dzięki nim doświadczam ciągle nowych impresji. dziś po raz pierwszy stanęłam na granicy dwu pór roku. taka hybryda, zimsień. zima zatrzymała w sieni i czeka. już przebiera nogami z niecierpliwości. chce się wygodnie rozsiąść na fotelu w pokoju gościnnym. póki co zdjęła płaszcz i sypnęła z rękawa srebrnym brokatem na jesienne liście.
znalazłam między nimi refleks własnego Ja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz