sobota, 19 listopada 2011
zapach szczęścia
alfabetyczne bzdury na kolację. niespokojna noc. lęki i burza w głowie. bolący poranek. grzane wino przeciekające przez roztrzęsione palce.
jeszcze trochę wisi mgłą nad miastem. przechodzi. rozprasza się w świetle dziś odkrytej latarni. cień drogi donikąd i snop żółtego światła, które uwydatnia kolor dywanu z liści na chodniku.
świeczki i zdesperowany napój na bazie chmielu. drobinki pomelo pływające wannie. szorstki, psi język zlizujący z nóg resztki specyfiku z pomarańczową skórką w tle. ciepłe łóżko i lektura czekająca na penetrację. psychodeliczne lata 70. w eterze. dwie pary ciemnych oczu. tak dzisiaj brzmi zapach szczęścia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz