poniedziałek, 13 grudnia 2010

0,3 razy trzy


zimno. ale co tam...

po raz pierwszy od dwóch (trzech...?) lat miałam narty na nogach. w środku miasta lis przebiegł mi drogę. jaka to wróżba...? strzec się fałszywych ludzi...?

wyszłam jak zwykle z kieliszkiem w dłoni. jak tak dalej pójdzie, wpadnę w alkoholizm ;)  chuj z tym. kogo to obchodzi? ja też nie zamierzam użalać się nad sobą. przecież było tak pięknie, śnieg prószył. mróz w sam raz. zima tego roku będzie cudna. niezależnie od wszystkiego. tak sobie założyłam. magdalena jest moim prozakiem, choć sama momentami milknie... paradoks. lekarstwo na depresję, łapie doła... no tak. nic na tym świecie nie jest takie jak się wydaje... sprawy toczą się własnym życiem. trzeba umieć się z tym pogodzić...

kleopatra. ruda kleopatra. ona by wiedziała, jak...

maksyma sprzed X lat jest uniwersalna: całe życie pod górkę... wiatr w oczy, nóż w plecy i z dziurą w d...

pozdrowienia dla Kiśla, gdziekolwiek jest. teraz przydałoby się jego 0,3 razy trzy dla kamuś.

kamuś już nie ma.

nie ma już nic.

1 komentarz:

Margarithes pisze...

Oj ten chuj jak nie twój...