wtorek, 7 grudnia 2010

w uchu od igły




wysycham razem z lakierem do paznokci na stopach. jest zima, kaloryfer podkręcony na maksa. to dlatego. suche powietrze, mało tlenu, zawroty głowy. czasem trzeba coś zjeść. jakoś umyka mi ten fakt. sypiam bezsennie z nadzieją na kolory. w eterze gitarowe riffy. gubię włosy.

pomniejszam swój świat. staję się jedną z rzeźb willarda wigana. wpasowuję się w igielne ucho. niedługo stanę się tak mała, że zniknę.

głód. zdrowy życiowy objaw. puszka bez zawleczki do otwierania, nóż. pocięta blacha. pocięty czas. zawieszenie między jednym i drugim między. za dużo ich. za mało między nimi treści. niedobrze mi. jedzenie mi nie służy. zawsze zostawiam resztki na talerzu.

1 komentarz:

Tom pisze...

nie ynikaj
i ugotuj cos dobrego