niedziela, 13 lutego 2011

waniliowe niebo



skończyłam się. dlaczego właśnie dziś? może dlatego, że pod wpływem czyichś doświadczeń wróciła mi pamięć i świadomość. może odzyskałam także wzrok?

to moje pożegnanie z wczorajszością. ze złudzeniami. otwieram oczy i idę dalej. patrząc pod nogi, nie w waniliowe niebo, na którym nic dla mnie już się nie ukaże. nie będzie chmur, które chciałoby się pokroić nożem jak lody. nie założę białej, lnianej sukienki ze skrzydłami namalowanymi na plecach i nie pobiegam boso po pokrytej rosą trawie. marzenia nie są po to, aby się spełniały. od jakiegoś czasu jestem pewna, że jeśli o czymś pomyślę, czegoś zapragnę, nigdy tego nie dostanę. wszystko jest dokładnie na odwrót. wywróciłam życie na lewą stronę, wytrzepałam i nie czekam na niedoczekane. jak na kota przystało, chadzam już własnymi drogami.

I'll see you in another life, when we're both cats...

5 komentarzy:

tom pisze...

Zawsze warto patrzeć pod nogi, bo droga nie zawsze jest taka, jaką wydaje się, gdy się patrzy z wysoka.
no i nigdy nie należy wyrzucać ładnej sukienki;)

megob pisze...

... nie wszystko jest zawsze jasne albo ciemne... a czasem o tym co chcemy, dowiadujemy się dopiero później, kiedy już to dostaliśmy ...
pod nogi owszem ale coś zawsze może spaść na głowę ...

Paweł Ordan pisze...

naiwnością jest czekanie, aż marzenia się spełnią. jeśli chcesz aby się spełniły (a widzę, że się już z marzeniami obraziła na siebie), powinnaś najpierw je zwerbalizować, a później bardzo ciężko na nie zapracować przyciągając je do siebie. Potęga Podświadomości jest dobrą lekturą, jednak przez wielu jest zbyt opacznie rozumiana.
samo z się to się może jedynie czknąć

KONTRAPUNKT pisze...

z tymi marzeniami to ludzie przesadzają chyba. marzenie jest zorientowaniem na cel. a życie jest raczej procesem a nie celem. Z tego co wiem, tylko Zen jest zorientowane na proces, na cel zaś - cała reszta świata. pójść do nieba, osiągnąć to, osiągnąć tamto, prędzej nie mam prawa być szczęśliwy. Mi udało sie spełnić jakieś 5 procent marzeń. Satysfakcja trwała 10 minut, a potem okazało się że to coś wcale nie jest takie zajebiste jak myślałem że jest gdy tego nie miałem. No i oczywiście realizacja celu pociąga za sobą nowy bagaż problemów, których się przedtem dźwigać nie musiało. Zaratustra rzecze zaś "Rzekliście kiedykolwiek -tak- rozkoszy swej? O, przyjaciele moi, rzekliście zarazem "tak" wszelkiemu bólowi. Wszelkie rzeczy spętane są ze sobą, splątane i zakochane w sobie.(...)Nauczcież się wreszcie mej mądrości: nawet najlichsza rzecz ma dwie dobre strony". Także człowiek jest chyba idiotą obosiecznym, bo coniektóre rzeczy docenia w momencie gdy już ich nie ma.

megob pisze...

amen