niedziela, 6 lutego 2011

wieczór z magdaleną


m:- a ty grasz na jakimś instrumencie?
ja:- na flecie :)
m:- poprzecznym?
ja:- nie, podłużnym
m:- niebieskim?
ja:- skąd wiedziałaś?
m:- bo też taki miałam! ja to gram tylko na cymbałkach. bo mój nauczyciel od muzyki nie lubił, jak śpiewam, bo ja mam taką chrypkę i się nauczyłam, żeby mieć lepsze oceny. kiedyś nawet księdzu na kolędzie zagrałam "lulajże jezuniu"...

***

m:- a ty nie chodzisz do kościoła, nie?
ja:- no nie bardzo...
m:- ale kiedyś pójdziesz ze mną na siódemkę, to się pomodlimy
ja:- wolę iść na łąkę...
m:- ale przecież jest zimno!

***

m: - a jeden facet dziś tak podejrzanie oglądał kurtki
ja: zwykłe, czy skóry?
m:- czy z góry?
ja: czy skóry
m: z kury...?
ja: kurczaczki...!

***

m:- byłaś kiedyś w częstochowie?
ja:- byłam, akurat trafiłam, jak odsłaniali ten obraz i się wszyscy podniecali...
m:- to się nazywa, że się modlili...

***

magdalena ogląda jakieś moje stare zdjęcia, na jednym z nich jest długowłosy kolega

m:- włosy ma jak anioł gabriel! ale nie, bo on miał krótkie, ale też takie kręcone...





Brak komentarzy: