
pamiętam taki sen sprzed lat. widzę wszystko bardzo wyraźnie, jakby to było wczoraj, jakby się naprawdę wydarzyło.
siedzę w jakimś pokoju i, niczym mojra, przecinam nici życia (czyjego?). towarzyszy mi uczucie niesamowitości i pewien niepokój, ale też i zdecydowanie. wypowiadam nagle znamienne słowa. pamiętam je do teraz. i tę właśnie kolejność:
-jestem życiem (ciach)
-jestem losem (nożyczki idą w ruch)
-jestem przeznaczeniem...
przecinam ostatnią z nici i się budzę. zastanawiające...jestem mojrą Atropos? hmmm...
1 komentarz:
może powinnac to powtórzyć przy kolejnym sedesowym motywie- zastanów się co byś chciała zmienić;)
Ładne szepty.
salvador pozdrawia
Prześlij komentarz