
oto jestem. zoksymoronizowałam swój nowy, wirtualny świat. bo samam pełna sprzeczności.
pełzające pod kopułą czaszki myśli już od jakiegoś czasu chciały wyślizgnąć się na zewnątrz,
wydostać z klatki mózgu. ciśnienie takie miały. postanowiłam więc im nie przeszkadzać i zobaczyć,
co z tego wyniknie. nieśmiałe początkowo, z czasem może rozpędu nabiorą.
za dużo się chyba we mnie skumulowało, a wykrzyczeć się czasem zdrowo.
tak więc- oto jestem...
pełzające pod kopułą czaszki myśli już od jakiegoś czasu chciały wyślizgnąć się na zewnątrz,
wydostać z klatki mózgu. ciśnienie takie miały. postanowiłam więc im nie przeszkadzać i zobaczyć,
co z tego wyniknie. nieśmiałe początkowo, z czasem może rozpędu nabiorą.
za dużo się chyba we mnie skumulowało, a wykrzyczeć się czasem zdrowo.
tak więc- oto jestem...
5 komentarzy:
Miło Cię odnaleźć, wiesz, dla mnie pisanie jest sposobem na wyrzyganie się, nie jestem typem marudy i trudno mi przychodzi mówienie o tym, co mnie lęka, gniewa, boli, pisanie potraktowałam, jako terapię, oczywiście, to nie jest plasterek, nic nie znika, zwyczajnie jest mi łatwiej żyć i znosić codzienność, zapisywanie radosnych chwil, jest równie przyjemne i lubię jak moje stany się równoważą, w tedy harmonia powoduje, że czuję moją obecność w kosmosie. To pewnie też przez "szybkie" życie, lepiej na blogu wylewać się, niż ludziom, których tak naprawdę intencji nie znamy. Pozwolisz, że będę zaglądać?
kiedyś regularnie pisałam pamiętnik, taki zeszycik, który wyciągałam w każdej chwili, jak coś mi się ulęgło, w tramwaju, podczas śniadania, po całym dniu zabieganym...dobrze mi to robiło, aczkolwiek zauważyłam dziwną prawidłowość-a mianowicie, że dla odmiany lepiej mi się żale wylewa, niż te dobre stany emocjonalne. chociaż różnie to z tym bywało...i tak mi trochę tego ostatnio zbrakło:) zeszycik jest bardziej chyba praktyczny, bo zawsze przy mnie, komputer musi czasem poczekać. to dla mnie nowość się tak publicznie rozsypywać, chociaż wątpię, żeby ktoś tu (oprócz ochotniczki Czarownicy :) zaglądał czasem. mimo to świadomość, że ktoś może poznać moje słabości i lęki, albo może i małe radości powoduje,że nie do końca chyba umiem się otworzyć. no ale obaczym jak to będzie... póki co czasu trochę brak, natchnienia tudzież...
pozwolę oczywiście, a poza tym się zastanawiam, czy będzie mi dane Czarownicę poznać kiedyś osobiście, he? :)
pewnie kiedyś :)
z tym wyrzygiwaniem, to zdradzę Ci, że mam dwa blogi jeden zamknięty i tam sobie piszę do woli jak leci, boli czy cieszy, bo tak, ten poetycki jest powiedzmy, pomostem między czytelnikami a mną, w zeszycikach zapisywałam tylko wiersze, tak się skonstruowałam, że zwierzam się tylko partnerowi, taka wada, po latach zdradzonej przyjaźni przez kobietę w sumie to temat rzeka, daj się poznać w tym pisaniu i marudź do woli i bez wątpliwości, chętnych pewnie będzie więcej, załóż statystki, będziesz przynajmniej wiedziała, kto i skąd Cię odwiedza.... buziak
Margo
wisz cusin, proponowałbym notkę powyższą w profil swój wcisnąć, coby za każdym razem przypominała Tobie i innym czemu to blogerowanie ma świadczyć, to takie moje zamyślenie drobne jest.
pisz, pisz, bo czyta się przednio ...
dziękuję wam :)
Prześlij komentarz